patriotycznymielec@poczta.pl gg:12498620

Pozapartyjne podziemie.






Witam państwa. Mój ostatni post (zgodnie z oczekiwaniami autora) nie spodobał się ani zwolennikom PO, ani PIS. Spotkałem się też (nie tylko na blogu) z sugestiami, że chciałbym żeby KNP doszedł do władzy. Czas więc wyjaśnić moje zdanie na temat obecnej sytuacji politycznej w Polsce. Chciałbym zacząć od partii parlamentarnych.

Poza nawiasem rozważań, z oczywistych względów, zostawiam SLD i RPP. Jeśli chodzi o PSL, partia ta, mająca świetną tradycję i historię i czasami zupełnie niezłe,jak na warunki polskich partii, pomysły jest niestety organizacją w której wielkie znaczenie odgrywają układy, oraz tak zwani krewni i znajomi. Przeciwko temu ostatniemu nie miałbym nic przeciwko, gdyby zatrudniania, czy oddawanie stanowisk po znajomości łączyło się z kompetencjami tych ludzi. Niestety, jak świetnie wiemy, często tak nie jest. Jeśli chodzi o program to PSL jest partią typowego centrum.

PO gdy powstawała, a nawet gdy szła do wyborów w 2007 roku z całkiem ciekawymi hasłami (m.in słynne 3x15) budziła pewne nadzieje. Cztery lata rządów tej partii całkowicie je rozbiły. PO Tuska stała się partią władzy, dla której nie liczy się nic poza nią samą, a na pewno nie Polska. Tylko władza, słupki, sondaże, pomoc swoim, nawet jeśli są mafiozami i rozbijanie państwa. Poza kilkoma posłami brakuje tam już jakichkolwiek wątków konserwatywno-liberalnych, a głównym celem Tuska i Jego kilki jest wygrywanie wyborów dla samej władzy i słuchanie pochwał od europejskich elyt za działania ewidentnie szkodzące Polsce.

Wydaje się że taka sytuacja jest wręcz wymarzona dla partii opozycyjnej. Niestety PIS robi wszystko by do władzy nie dojść. Fatalne błędy w czasie kampanii, żenujące wypowiedzi typu ta, że budowa autostrady Warszawa-Wrocław szkodzi polskim interesom i wiele innych czynników powodują, że PIS bez zmiany lidera i stylu do władzy nigdy nie dojdzie. Nie wiem, czy Jarosław Kaczyński sam jest słynnym kretem, czy jest tylko nieudacznikiem, ale to właśnie On i jego "pijarowcy" ponoszą odpowiedzialność i za przegrane wybory i za brak pomysłu i za kolejne odejścia z partii ludzi, którzy dostrzegają, że PIS do władzy już nigdy nie wróci, choćby PO robiła nie wiem co. Oczywiście PO pomagają media, ale to nie zmienia faktu, że PIS nie robi nic, by ten stan rzeczy zmienić. Tutaj znowu oczywiście nie dotyczy to wszystkich posłów tej partii, wielu z nich ma całkiem niezłe pomysły (nawet w gospodarce, nie wszyscy pisowcy są socjalistami), jednak ich realizacja póki co jest niemożliwa ze względu na działania lidera, które wszystko torpedują.

Jeśli chodzi o partię pozaparlamentarne, to chciałbym zacząć od Nowej Prawicy. Ta partia w obecnym kształcie i z obecnym liderem też nie ma szans na sukces, jakim było by w tym przypadku wejście do parlamentu). Janusz Korwin Mikke jest osobą-legendą polskiej prawicy wolnościowej, której wiele zawdzięczamy. Niestety jednocześnie jest kimś kto hamuje jej rozwój. Zarówno przez swoje działania, niepotrzebne, szkodzące wypowiedzi, złą promocje nawet dobrych pomysłów jak i przez kompletny brak pomysłu na działalność partii - rozbudowę jej struktury i promocje innych osób. Skutkiem było nieuzbieranie podpisów w zeszłym roku (pomijając kwestię złego a wręcz skandalicznego zachowania PKW). Niezwykle wiele cech charakteru łączy JKM z Jarosławem Kaczyńskim. Obaj przez nie skazują swoje partie na niepowodzenie i na brak perspektyw poprawy sytuacji.

Zaszufladkowanie do zajmowania się tylko kilkoma (bardzo ważnymi i słusznie pojmowanymi) problemami jest czymś co pogrąża Prawicę RP i jej lidera Marka Jurka. Niestety partii tej nie udaje się i już się nie uda przebić do mediów na przykład z całkiem rozsądnym w wielu kwestiach programem gospodarczym. Niestety poza gronem kilku osób nie widać działaczy tej partii, a i te kilka osób z panem marszałkiem na czele działają zupełnie bez wiary w sukces. A bez niej - tego sukcesu nie będzie.

Inny problem ma PJN. Ta partia moim zdaniem ma spory potencjał i jako jedyna ma szansę na zaistnienie na polskiej scenie. Z programem łagodnie konserwatywno-liberalnym mogła by spokojnie uzbierać ok 10% głosów. Niestety brak lidera i pomysłu powoduje, że ten potencjał jest marnowany i niestety nie wiele wskazuje na to, że mogło by się to zmienić.

Pozostałe partie pozaparlamentarne (z Solidarną Polską włącznie) zostawiam bez komentarza z powodów takich jak przy SLD i RPP.

Nie warto dziś angażować się w działalność żadnej partii. Czy więc nie ma nadziei? Jest, ale poza -partiami - w stowarzyszeniach, fundacjach i innych organizacjach pozarządowych. Pracy do wykonania jest wiele. Na razie jest to praca organiczna, u podstaw. Trzeba ją wykonać, by w razie jakiegoś wielkiego kryzysu udało się zabrać władzę obecnej elicie politycznej. A po drodze trzeba próbować walczyć o pojedyncze, ale często jakże ważne rzeczy. Oraz wskazywać kolejne fatalne posunięcia władzy i opozycji, oraz ich skutki.

Po prawej stronie jest wiele organizacji, rozwijających na różny sposób swą działalność. Często opierają się one na edukowaniu, wyjaśnianiu mechanizmów rządzących ekonomią i polityką, ale też próbują wpływać na ustawodawstwo poprzez naciski, czy tworzenie projektów ustaw i zbieranie podpisów. Stowarzyszenie KoLiber, Instytut Globalizacji, Fundacja Republikańska, Centrum im. Adama Smitha to wiodące organizacje po prawej stronie, robiące mnóstwo dobrej roboty w wielu dziedzinach. Do tego mamy wiele organizacji walczących na przykład o prawo do życia, o prawa rodziny, niosące pomoc w duchu chrześcijańskim. Mamy organizacje narodowe, działające w całym kraju, jak i lokalnie, które zajmują się propagowaniem polskich wartości i przypominaniem, że mamy obowiązki polskie. Nie tylko wobec historii, ale też teraźniejszości i przyszłości. Są wreszcie organizacje lokalne jak krakowski Aurea Libertas, edukujący studentów w różnych dziedzinach.

Uważam, że to jest właściwa droga do zaangażowania się w dzisiejszych czasach. W ten sposób możemy dziś paradoksalnie osiągnąć dużo więcej, niż przez partyjniackie politykowanie. Świadczy o tym wiele ubiegłorocznych sukcesów - jak choćby wstrzymanie posyłania do szkół sześciolatków, dzięki zaangażowaniu rodziców, zebranie 600 000 podpisów w obronie życia, poszerzanie wiedzy ekonomicznej na różnych spotkaniach, organizowanie Marszu Niepodległości i mniejszych manifestacji narodowych, uczczenie idei jakie zostawili po sobie prezydent Reagan i rotmistrz Pilecki (
Fundacja Paradis Judaeorum).

Ktoś powie - że to mało. Nie, to bardzo dużo, a jak się bardziej zaangażujemy, to będzie jeszcze więcej dobrych owoców takich działań. Niech każdy poświęci choćby godzinę tygodniowo na tego typu działalność, a dobrze spełni swoje obowiązki patriotyczne i obywatelskie i przysłuży się Polsce bardziej niż marudząc, narzekając, czy spiskując przeciwko jednej partii politycznej, by pomóc drugiej. Wiele zależy od nas, po kolei, krok, po kroku. Organicznie, aż do sukcesu, jaki wtedy na pewno z Bożą pomocą nadejdzie.

Taką organizacją jest też oczywiście Patriotyczny Mielec. Na razie w wymiarach mikroskopijnych, ale jeśli nam pomożecie, może być znacznie lepszy i szerszy efekt naszej działalności.
Konslib,.